Walentynki - świętujesz czy bojkotujesz?
Dlaczego zatem ulegamy presji otoczenia, kupujemy kwiaty, czekoladki i rozmaite tandetne gadżety, które bardzo często trafiają później do kosza? Nachalnie narzucone walentynki zasypują nas serduszkami, witryny sklepowe krzyczą czerwienią, pluszowymi misiami i sztucznymi kwiatkami na patyku.
A przecież mamy swoje święto, które przypada w noc z 21 na 22 czerwca. To Noc Kupały zwana też sobótką. Idealnie wpisuje się w nasz klimat, jest ciepło, wprost wymarzona pora na spotkania zakochanych. Stare święto ma związek z letnim przesileniem - najkrótszym dniem w roku, którym witamy lato.
Święto to wywodzi się od starosłowiańskich zwyczajów i obrzędów związanych z kultem ognia, urodzaju i płodności, mężczyzny i kobiety, słońca, księżyca i matki Ziemi, związane jest silnie z urodzajem, płodnością, radością i miłością. Jego wymowa jest dużo głębsza niż święto zakochanych wypromowane przez kulturę zachodu. Kupalnocka wypełniona była tajemniczością, miłością i magią. Spotykano się wieczorami przy ogniskach, wróżbach sobótkowych, puszczaniu wianków czy najbardziej tajemniczym rytuale - poszukiwaniu kwiatu paproci.
Słowiańskie święto zakochanych nadal jest hucznie obchodzone u naszych wschodnich sąsiadów np. na Łotwie czy Litwie, gdzie jest dniem wolnym od pracy. Dlaczego my wolimy zachodnie walentynki? Czy jest szansa, abyśmy wrócili kiedyś do starych tradycji? A ty, walentynki świętujesz czy bojkotujesz?






