Uroczystości w karnym obozie pracy
Wyświetleń:
1390
Wczoraj w Treblince odbyły się uroczystości patriotyczno-religine, wśród zaproszonych gości znaleźli się byli więźniowie, samorządowcy, kombatanci oraz harcerze.
Po mszy polowej swoją historię pobytu w obozie opowiedział Zygmunt Chłopek
- Jestem tu nie pierwszy raz, ale nigdy nie wspominałem o moim pobycie w szpitalu w Węgrowie, do którego byłem skierowany z obozu. W szpitalu lekarz, który mnie przyjął nalegał abym nie wracał do Treblinki. Chciał on nawet zaświadczyć hitlerowcom o tym, że nic nie wie o mojej ucieczce. Nie zgodziłem się jednak. W tym samym czasie w szpitalu przebywał mój znajomy Stefan Szymański. Udało mi się go namówić abyśmy razem mimo wszystko powrócili do obozu. W ten sposób chciałem wzruszyć serca okupantów, pokazać, że jestem silny. Opłaciło się. Wkrótce zostałem zwolniony i udało mi się, jako jednemu spośród nielicznego grona, którzy przekroczyli bramy obozu wrócić do domu.
Na koniec uroczystości pod pomnikiem delegacje złożyły kwiaty.

Uroczystość rozpoczęła się od przejścia drogą krzyżową od żwirowni do miejsca straceń, w którym mszę świętą odprawił biskup drohiczyński Antoni Pacyfik Dydycz.
Reklama
Po mszy polowej swoją historię pobytu w obozie opowiedział Zygmunt Chłopek
- Jestem tu nie pierwszy raz, ale nigdy nie wspominałem o moim pobycie w szpitalu w Węgrowie, do którego byłem skierowany z obozu. W szpitalu lekarz, który mnie przyjął nalegał abym nie wracał do Treblinki. Chciał on nawet zaświadczyć hitlerowcom o tym, że nic nie wie o mojej ucieczce. Nie zgodziłem się jednak. W tym samym czasie w szpitalu przebywał mój znajomy Stefan Szymański. Udało mi się go namówić abyśmy razem mimo wszystko powrócili do obozu. W ten sposób chciałem wzruszyć serca okupantów, pokazać, że jestem silny. Opłaciło się. Wkrótce zostałem zwolniony i udało mi się, jako jednemu spośród nielicznego grona, którzy przekroczyli bramy obozu wrócić do domu.
Na koniec uroczystości pod pomnikiem delegacje złożyły kwiaty.





