Trwa zbiórka dla pogorzelców z Kiełczewa
- W nocy z 19 na 20 sierpnia, wydarzyła się tragedia. Mój dom stanął w płomieniach. Budząc się o godzinie 1 nad ranem, zobaczyłam jasne światło w garderobie. Szybko podniosłam się z łóżka i zobaczyłam ogień. Najważniejsze były dla mnie moje dzieci, aby szybko i bezpiecznie wydostały się z domu. Po czym niezwłocznie zadzwoniłam po straż pożarną. Dzięki ich szybkiej reakcji, udało się uratować wszystkie meble i sprzęty AGD. Niestety, do wymiany jest cały dach i do wyremontowania są wszystkie pomieszczenia, przez zalanie wodą podczas gaszenia. Dom w obecnej chwili nie nadaje się do zamieszkania i nie mamy się gdzie podziać. Jesteśmy zmuszeni do mieszkania u znajomych, ponieważ nie mamy nikogo bliskiego do pomocy w tej trudnej sytuacji. Chcielibyśmy jak najszybciej wrócić do swojego własnego domu, ale tutaj zaczyna się problem, ponieważ nie jestem w stanie sama pokryć tych ogromnych kosztów wyremontowania domu - pisze zrozpaczona czytelniczka.
Datki możemy ofiarować na stronie zrzutka.pl. Liczy się każdy grosz.






