"Śmieszek" odszedł za wcześnie. Żegnaj "Tony"
Tomasza Adamiaka można było widzieć na wszystkich spotkaniach Ostrovii. - Cały czas był przy klubie. Gdy tylko nasz klub grał spotkanie o punkty, Tomek był z nami. Dopingował drużynę, a zarazem swoich młodszych kolegów. Poza boiskiem był "śmieszkiem", duszą towarzystwa. Przy nim nikt się nie nudził. Miał ksywę "Tony" od byłego świetnego obrońcy Arsenalu Londyny - Tonnego Adamsa - dodaje Wilczewski.
Jak przyznaje kapitan Ostrovii, Adamiak był zapalonym Legionistą. - Tak jak jego cała rodzina i najbliższe otoczenie. Mam przed oczami wspólne wyjazdy do stolicy i nie tylko. Nie mogę uwierzyć, że nie ma go z nami. Wiedzieliśmy, że choruje, ale wszyscy mieli nadzieję, że wyjdzie z tego. Trudno będzie przyjść na pogrzeb i powiedzieć "do zobaczenia" Tomku - kończy ze łzami w oczach Wilczewski.






