Poszli na grzyby, zobaczyli...golasa
Jak opowiada, gdy wraz z żoną wycinali grzyby, usłyszeli szybki bieg. - Aż łamały się gałązki leżące na ziemi. Początkowo myśleliśmy, że to jakieś spłoszone zwierze. Żona przestraszyła się. Mi serce zaczęło szybciej bić. Gdy zlokalizowaliśmy odgłosy zobaczyliśmy człowieka. Człowieka, który miał na sobie jedynie skarpety i sportowe buty. Biegł kompletnie nagi. Przemierzył przed nami w odległości kilkunastu metrów - opowiada.
Jak przyznaje, dało się zauważyć, iż ma opaleniznę na górnych częściach ciała. - Wyraźnie odznaczało się miejsce przeznaczone na majtki, ale tych nie było na miejscu przeznaczenia. Początkowo przestraszyliśmy się, a później uśmiechnęliśmy się. Poszliśmy na grzyby, a tu golas urządził sobie przebieżkę. W tym tygodniu jeszcze raz udamy się w swoje miejsce. Grzybki jeszcze rosną. Oby już bez historii z golasem w tle. Nie wiem czy nie było mu zimno. Przecież na termometrze było kilka stopni powyżej zera. A on tylko w butach i skarpetkach - kończy z uśmiechem.
fot. pixabay






